Praca stała za granicą, a więc „ciepła posadka” z etatem, niezłą pensją i dogodnymi świadczeniami socjalnymi, to marzenie każdego ambitnego pracownika, który nie obawia się przeprowadzki nawet kilkaset kilometrów od domu rodzinnego. Nie da się ukryć, że Polacy jako naród są w czołówce najmniej mobilnych społeczności świata. Oznacza to mniej więcej tyle, że dla pracy wielu z nas nie jest w stanie zrobić naprawdę wszystko. Większość Polaków wolałaby jednak mieć pracę tam, gdzie się urodziła i gdzie mieszkają najbliżsi, przyjaciele, znajomi… Prawdopodobnie z tego właśnie powodu wiele atrakcyjnych stanowisk w krajach Unii Europejskiej przeszło nam koło nosa.
Już wiosną, niemal od razu po naszym przystąpieniu do międzynarodowej wspólnoty, przedstawiciele urzędów pracy informowali, że choć zagranicznych ogłoszeń o wakujących stanowiskach jest mnóstwo, to jednak zainteresowanie nimi – niemal minimalne. Nie da się jednak ukryć, że większość ogłoszeń w urzędach dotyczy pracy sezonowej. Oferty zajęć stałych kierowane są zazwyczaj do wysoko wykwalifikowanych ekspertów, a ci raczej nie korzystają z usług urzędów pracy, szukając zatrudnienia na własną rękę, a więc bezpośrednio kontaktując się z ewentualnym zagranicznym pracodawcą.

Komu jest najłatwiej?
W przypadku pracy stałej największym „wzięciem” w Europie cieszą się polscy lekarze (którzy zresztą od dawien dawna wyjeżdżają po godziwy zarobek chociażby do krajów skandynawskich). Poszukiwany jest także personel medyczny-pielęgniarki, laboranci czy fizjoterapeuci – nie tylko do szpitali, ale również do domów opieki społecznej, w szczególności do krajów, gdzie społeczeństwo szybko się starzeje, a przyrost naturalny zachwycający nie jest. Europa stawia ponadto na naszych informatyków (programistów, specjalistów do spraw tworzenia i utrzymania sieci), bankowców, finansistów, ale też na wysoko wykwalifikowaną kadrę naukową.
Nie da się jednak ukryć, że konkurencja jest spora, a zagraniczny pracodawca w pierwszej kolejności musi poszukać na oferowane przez siebie stanowisko najpierw obywatela własnego kraju, potem ewentualnie pracownika z dotychczasowej Piętnastki, a dopiero na końcu specjalistę z nowych krajów unijnych. Jeśli będzie chciał zatrudnić Polaka, Czecha, czy na przykład Węgra, będzie najpierw musiał udowodnić, że tylko obywatel „nowej” Unii jest gotów objąć w rozsądnym terminie proponowane stanowisko.
Dlaczego postaranie się o stałe zajęcie w którymś z krajów dotychczasowej Piętnastki jest opłacalne? Nie trzeba chyba specjalnie podkreślać, że zarobki w państwach Europy Zachodniej są zdecydowanie wyższe niż chociażby w Polsce. Nie jest oczywiście aż tak różowo biorąc pod uwagę nieporównywalnie większe koszty utrzymania, czy wyższe ceny żywności. Na pierwszy rzut oka lista płac chociażby w Wielkiej Brytanii czy Irlandii może szokować. Z drugiej jednak strony, gdy realnie oszacujemy miesięczne wydatki na mieszkanie, jedzenie, komunikację miejską i inne potrzeby, okaże się, że to nie zarobkowy raj, a szara rzeczywistość… tyle, że na wyższym poziomie.

One Response to “Praca stała za granicą”
Leave a Reply