Czy praca w Niemczech przyciągnie polaków?

Praca w Niemczech od niepamiętnych czasów zawsze przyciągała pracowników z Polski,czy jednak tym razem otwarcie niemieckiego rynku pracy nie nastąpiło zbyt późno? Czy polakom nadal praca w Niemczech będzie się opłacać?

Na zachodzie Polski niemieccy pracodawcy organizują targi pracy, na portalach internetowych już dwa miesiące przed otwarciem rynku pracy zaczęły się pojawiać ogłoszenia o rekrutacji pracowników. Zarówno Ministerstwo Pracy, jak i eksperci Lewiatana uspokajają, że nie grozi nam exodus podobny do tego, jaki nastąpił w 2004 r. po rozszerzeniu Unii Europejskiej. Bo i bezrobocie teraz nieporównanie niższe, bo najodważniejsi i najbardziej dynamiczni już wyjechali, a na dodatek znajomość języka niemieckiego jest u Polaków dość słaba. – Poza tym poszukiwani przez Niemców specjaliści zazwyczaj mają pracę w Polsce i nie muszą wyjeżdżać.

Problem jednak w tym, że eksperci czasem się mylą. I to grubo. Gdy przed rozszerzeniem UE w 2004 r. próbowali oszacować skalę przyszłej emigracji, wyszło im, że na przykład na Wyspy Brytyjskie wyjedzie nie więcej niż 40 tys. osób. Tymczasem okazało się, że w tamtym kierunku wyemigrowało już ponad dziesięć razy więcej Polaków.

polacywniemczech Niemcy kuszą Polaków bardzo atrakcyjnymi ofertami pracy, a Polacy tej pracy ogromnie potrzebują.  Dotyczy to zwłaszcza Polski B, gdzie bieda i bezrobocie nadal są ogromne. Przedstawiciele polskich urzędów pracy w tych regionach są bezradni. Mogą oczywiście apelować, by mieszkańcy nie wyjeżdżali, ale nie mają żadnego argumentu, który mógłby ich zatrzymać w kraju.

Argumenty powinny się znaleźć, bo Polska nie może sobie już pozwolić na dalszą ucieczkę obywateli. W ciągu ostatnich siedmiu lat doświadczyła największej fali emigracji w całej historii: w XIX w. za chlebem wyjechało 800 tys. Polaków, w latach 80. ubiegłego wieku prawie milion, a od czasu rozszerzenia UE z kraju wyemigrowało około dwóch milionów ludzi. Najwięcej do Wielkiej Brytanii, gdzie według szacunków GUS pracuje w tej chwili 550 tys. Polaków. W Irlandii zatrudnienie znalazło 140 tys. osób, we Włoszech 90 tys., w Hiszpanii 80 tys., a we Francji 50 tys. Kolejne 70 tys. mieszka i pracuje poza Unią Europejską.

O ile wcześniej emigrantami byli zazwyczaj ludzie po szkołach zawodowych, o tyle po 2004 r. z Polski zaczęli wyjeżdżać ludzie młodzi, często z wyższym wykształceniem.  Niejednokrotnie podejmują prace zdecydowanie poniżej swoich kwalifikacji i możliwości, także fizyczne i w trudnych warunkach. Zarabiają relatywnie niezłe pieniądze, ale poziom ich życia jest niski. Pracują intensywnie, nie dbają 0 zdrowie, o wypoczynek, nie dokształcają się.

To stracone pokolenie. Stracone nie dlatego, że ci ludzie są mało pracowici czy niezaradni, tylko dlatego, że Polska ich traci. Z badań jasno wynika bowiem, że spora część emigrantów nie ma zamiaru do Polski wracać. W swoim najnowszym raporcie na temat emigracji po 2004 r. zwraca się uwagę na bardzo ciekawe zjawisko: mieszkające w Wielkiej Brytanii Polki, które w ojczyźnie nie kwapią się do rodzenia dzieci, wyprzedziły pod tym względem nawet emigrantki z Indii i Bangladeszu. Tzw. współczynnik dzietności wynosi w ich przypadku 2,48, podczas gdy u rodowitych Brytyjek zaledwie 1,84. Powód? Na Wyspach łatwiej jest urodzić i wychować dziecko niż w Polsce, bo lepsze jest zabezpieczenie socjalne i opieka zdrowotna.

niemcy_polskaAndrzej Dulski z Warszawy stabilizację znalazł w Norwegii, dokąd wyemigrował trzy lata temu razem z żoną. Oboje pracują legalnie w restauracji, dorabiają malowaniem domów albo myciem okien w biurowcach. Nie zarabiają kokosów, ale wystarcza im na wynajęcie mieszkania i wygodne życie. – Nie szalejemy, ale jest nam łatwiej niż w Polsce. Uczymy się norweskiego, więc kiedyś dostaniemy lepszą pracę. Wkońcu oboje mamy wyższe wykształcenie, a Norwegowie to doceniają. Musimy myśleć przyszłościowo, bo w listopadzie urodzi nam się dziecko – mówi 32-latek. Powrotu do kraju nie planuje. Owszem, w Norwegii brakuje mu rodziny, znajomych, książek i gazet, kiszonych ogórków i dobrej wędliny. Bolą go też surowe mandaty: ostatnio za przekroczenie prędkości o 18 km/h zapłacił 3,6 tys. koron, czyli 1,8 tys. złotych. – Ale to wszystko nic w porównaniu z poczuciem bezpieczeństwa, jakie dał mi ten kraj. Nie muszę się martwić, z czego zapłacę składki na ZUS i jak dociągnę do końca miesiąca. Chyba znalazłem swoje miejsce na ziemi – mówi.

Co gorsza, nawet ci, którzy decydują się wrócić do Polski, szybko tego żałują. Bo nikt tu na nich nie czeka z otwartymi ramionami. Pracy jak nie było, tak nie ma, a oni mimo zagranicznego doświadczenia nie są atrakcyjni dla polskiego pracodawcy. Trudno się zresztą temu dziwić, bo CV emigrantów wcale się nie wzbogaciło (trudno się chwalić pracą w barze czy opieką nad dziećmi). Również dobra znajomość języka angielskiego nader często okazuje się mitem, bo za granicą przebywali głównie wśród rodaków, a na dokształcanie się nie mieli czasu. Są bardzo rozczarowani, bo tam zarabiali j w przeliczeniu nawet 9 tys. zł, a tutaj ktoś im i oferuje na wstępie 1,5 tys. Tacy rozczarowani po krótkim rekonesansie znowu wyjeżdżają. Zwłaszcza że jak podkreślają socjologowie, emigracja nieodwracalnie zmienia. Kto żył w innej kulturze, kto przywykł do barwnych ulic, wielojęzycznego gwaru i tysięcznych możliwości rozrywki, w Polsce czuje się zagubiony. Brakuje mu przestrzeni, nie ma czym oddychać.

pracaniemcyMamy kolejne stracone pokolenie. Młodym ludziom nie stwarza się możliwości życia i pracy w kraju,a wręcz przeciwnie, delikatnie się ich stąd wypycha. Władze przyzwyczaiły się, że emigracja to swoisty wentyl bezpieczeństwa dla bezrobocia Nie ma dla młodych pracy? Niech wyjadą. Może wrócą, ale wtedy już będą się martwić następne rządy. To jest najłatwiejsze wyjście. Następni będą się martwić o emigrację, następni będą się martwić o demografię, a my tymczasem będziemy spokojnie sobie rządzić.

Nasze społeczeństwo szybko się starzeje, od kilku lat zmniejsza się również populacja. – Emigracja dodatkowo pogarsza proporcje demograficzne, zmniejszając zasoby pracujących. Już teraz przechodzi na emeryturę pokolenie powojennego baby boomu, a za kilkanaście lat będzie potrzebowało długoterminowej opieki, której już nie sprostają wyłącznie ich rodziny. Zatem z punktu widzenia wyzwań przyszłości oraz strukturalnych potrzeb rynku pracy emigracja jest zjawiskiem wysoce niekorzystnym. Już dzisiaj mocno odczuwamy deficyty w wielu zawodach. Potrzebujemy ludzi do pracy w budownictwie, bo Polska się buduje jak długa i szeroka.

Niemcy przez lata do takich prac wykorzystywali Polaków. A co my mamy zrobić? Kogo zatrudniać?  Tymczasem według niedawnych badań firmy konsultingowej aż 60 proc. studentów jest gotowych wyjechać z Polski. Twierdzą, że tutaj nie mają perspektyw, bo bezrobocie wśród absolwentów wyższych uczelni jest ogromne.

źródło: Wprost “Jeszcze jeden exodus” – Numer: 17/2011 (1472)



Zobacz podobne

  • Zarobki w Niemczech
  • Praca w Niemczech
  • Mieszkanie w Niemczech
  • Dziwne oferty pracy dla Polaków
  • Własna firma, działalność gospodarcza w Niemczech
  • Praca w Niemczech przy zbiorze szparagów – znów się opłaca
  • Praca sezonowa, dla studentów w Niemczech
  • Written by:

    2 Responses to “Czy praca w Niemczech przyciągnie polaków?”

    1. 23-01-2012 at 13:21, Małgorzata says:

      Czy by się znalazła jakąś praca w Niemczech. Nie bardzo umię język niemiecki;)

    2. 18-10-2012 at 00:47, Marek says:

      Bardzo ciekawy artykuł dużo informacji na temat pracy w Niemczech.

    Leave a Reply

    XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

    *
    = 3 + 2